Jojo’s Bizarre Adventure
CyberConnect2 chyba najbardziej znane jest w naszym kraju z kolejnych growych adaptacji Naruto. Klasycznymi bijatykami tych gier nazwać nie można, ale w kategorii zręcznościówek są to jak najbardziej solidne produkcje. Wraz z powrotem serii JoJo's Bizarre Adventure na ekrany japońskich telewizorów, w sieci pojawiły się pierwsze zapowiedzi inspirowanej tym komiksem gry. Wszystko wskazywało na to, że tym razem Japończycy chcą spróbować swoich sił na polu poważnych mordobić.Foto: GO JoJo's Bizarre Adventure opowiada się ciężko. Głównie dlatego, że jest to jeden z najdłużej wydawanych japońskich komiksów w historii. Wraz z kolejnymi pokoleniami bohaterów bawimy się bez przerwy od 1986 roku. Pokoleniami, bo każda z ośmiu opublikowanych do tej pory historii posiada innego protagonistę, który w jakiś sposób spokrewniony jest z poprzednim. Generalnie mamy do czynienia z opowieścią o rodzie Joestarów i ich różnorodnych perypetiach, które ostatnio zaczęły wręcz zahaczać o alternatywne linie czasowe. Przemilczę zatem rozważania fabularne. Autorzy postanowili umieścić najważniejsze postacie ze wszystkich dotychczasowych sag, więc ciężko jest ogarnąć wszystko w tak krótkim teście. Najważniejsze jest to, że materiał źródłowy został przez twórców potraktowany z wyjątkowym szacunkiem i żaden fan JoJo's Bizarre Adventure nie powinien poczuć się zawiedziony. Dawno nie zachwyciło mnie w żadnej grze jej menu główne. Wszystko jest wyjątkowo stylowe i bardzo "fabulous", tak, jak w komiksie. Do każdego wyboru nagrane zostały kwestie dialogowe wypowiadane przez postacie drugoplanowe. Nieczęsto zdarza się, że studio przykłada tak wiele uwagi do tego typu drobnostek,. No i jako wisienka na torcie w tle plumka sobie gitarowy riff idealnie oddający atmosferę Dziwacznej Przygody JoJo.
Odrobinę kuleje Story Mode. Przynajmniej z perspektywy osoby niemającej wcześniej styczności z tym komiksem. Wszystkie wydarzenia przedstawione są w formie tekstowej i tak naprawdę dostajemy jedynie ogromny skrót tego, co działo się na kartach komiksu. Mnie, jako osobie zaznajomionej z fabułą, absolutnie to nie przeszkadzało, stanowiąc niejako przypomnienie pewnych sytuacji przed odbyciem kolejnego pojedynku. Gracze zanurzający się po raz pierwszy w tym bogatym uniwersum poczują się niestety zagubieni. Podoba mi się natomiast "staroszkoloność" tego trybu. Przechodząc kolejne rozdziały odblokowujemy dodatkowe postacie. Niby bzdura i kompletnie nic nowego, ale w dzisiejszych czasach sprawia wrażenie powiewu świeżości. Ba, niektórzy mogą uznać za wadę to, że aby zagrać ulubionym bohaterem będą musieli włożyć najpierw odrobinę wysiłku w jego odkrycie.
Komentarze
Prześlij komentarz